Baza


Stacze - z daleka od zgiełku miasta, nad wodą, na skraju lasu...
Tu co roku budujemy nasz Obóz.

 

Nasza baza

Stacze to malownicza wieś położona około 20 km od Ełku. Nasz obóz (oddalony od samej wsi) mieści się bezpośrednio nad jeziorem Stackim - odnogą jeziora Rajgrodzkiego, tuż przy ujściu rzeki Legi.

Zapytaj nas od kiedy tu jesteśmy. Dla tych co lubią daty, powiemy - od 1973. Dla tych co lubią cyferki odpowiemy - od 45 lat. Dla reszty odpowiemy - od zawsze. Dla nas to miejsce się nie zmienia. Jest takie samo jak wtedy, gdy byli tu nasi starsi bracia i siostry, a dla nich jest takie samo jak wtedy, gdy byli tu nasi rodzice. Zmieniają się tylko szczegóły - młody las nie jest już młody, stary jest jeszcze starszy, a na dawnej polanie szkolą się nowe drzewa.

Wyłącz GPS

Wjeżdżając do malowniczej, podełckiej miejscowości "Stacze" uprzejmie podziękuj GPS-owi za dotychczasową współpracę.

Zdaj się na własny instynkt i pozwól sobie odpocząć od współczesnej technologii oraz odnowić swój kontakt z przyrodą. Zdejmij nogę z gazu i skręć w pierwszą dróżkę w prawo, a na widnokręgu zobaczysz obsiane zbożem pole i las, skrywający spokojne i ciche jezioro.


Po lewej stronie rozciąga się okazała posiadłość, z boiskami, stajnią i miejscem na helikopter.

Nie obawiaj się. To nie jest letnia rezydencja głowy gangsterskiego półświatka. Dzięki niej możesz zobaczyć, że nie tylko harcerze doceniają uroki mazurskich lasów. Przejedź nieśpiesznie leśną dróżką, a wkrótce na tle delikatnego szumu drzew rozciągnie się wesoły gwar ludzkich rozmów, melodyjne brzdąkanie gitar, gwizdanie na obiad i rytmiczne uderzenia dzwonu. Zatrzymaj się przed szlabanem i zapomnij o życiu mieszczucha. Jesteś w Staczach.


Od 1973 roku minęło już trochę czasu, a cywilizacja przyniosła nam swoje dary.

Prądotwórcze pocieranie o siebie węgorzy zastąpiliśmy agregatem. Trenowane do wycinania dziur dzięcioły zostały zastąpione wiertarką, a szynki nie kroimy już ostrzonymi kamieniami. Mimo że to szczegóły, które mało nas dotyczą, to jednak na poczet przyszłych pokoleń pochwalimy się naszym dobytkiem.

Jak tu żyjemy?

Nasze domy

Jedną trzecią stackiego życia spędzamy śpiąc w namiotach typu N-S oraz wysokich "dziesiątkach" i "dwunastkach". Każdy namiot wyposażony jest w elegancki, drewniany parkiet z epoki wiktoriańskiej oraz najwygodniejsze na świecie prycze wojskowe z materacami, których pozazdrościłby sam papież. Jednym z najważniejszych miejsc w obozie jest kuchnia w formie domku holenderskiego, w której nieprzerwanie od 1986 roku urzęduje nasza niezastąpiona kucharka - Szefowa.


Higiena

Standardy higieny w obozie bliskie są tym znanym z hoteli Hilton. Dzięki wykorzystaniu technologii polowych pryszniców, strumienie ciepłej, zagotowanej w kuchni polowej wody, napełnią ciało entuzjazmem i chęcią do życia. Wodę czerpiemy z podziemnego źródła za pomocą samoobsługowej pompy. Do dyspozycji kursantów są także ustronne namioty sanitarne, wyposażone w miski i balie do używania w dowolnej kolejności i konfiguracji. Chwile zadumy przeżywamy w "Ulach" i "Toy-Toyach" - sanitariatach zarówno dla miłośników tradycji, jak i ludzi otwartych na nowe wyzwania.


Kąpielisko i boisko

Mamy tu bezpieczne, działające pod okiem wiecznie czujnego ratownika kąpielisko. Troszczy się on i swoją trzódkę z wyżyn wieży obserwacyjnej. Położone w centrum obozu boisko niczym szwajcarski scyzoryk potrafi zmienić się we wszystko - poczynając od hali do siatkówki, na placu apelowym i sali egzaminacyjnej kończąc.


Wartówki

W obozie mamy 2 wartówki - przy pomoście i szlabanie. Stanowią one bramę między światem stackim i światem zewnętrznym. Pełnione na nich dwugodzinne warty kształtują charakter i wytrwałość oraz wiążą się z niezwykłym prestiżem.


Nasza keja

Adekwatny opis pomostu, przy którym cumujemy nasze okręty zapchałby cały internet. Wspomnimy więc krótko o kilku jego zaletach: solidnej legarowej konstrukcji, łatwości cumowania oraz pewności jakiej dostarcza stąpanie po jego olchowych deskach...

Ale to nie wszystko...

To tylko drobnostki - rzeczy, które można wymienić, zastąpić i zapomnieć. Nasz obóz to przede wszystkim ludzie, którzy są tu od zawsze i którzy nadają tym rzeczom sens i znaczenie. To Ci którzy po całodziennym pływaniu, zmęczeni słońcem i wiatrem, wciąż mają siłę śpiewać przy ognisku. To Ci, którzy już w czerwcu przyjeżdżają budować pomosty, taklować łódki, stawiać namioty. Gdyby się dało, przyjechaliby już w lutym, bo przecież czekają na to cały rok.

Ci ludzie, co szkolą i są szkoleni, co tu wyrośli, poznali przyjaciół, przyszłe żony i mężów, co wracają tu co roku chociaż na kilka dni - to jest nasz Obóz. Możesz być jego częścią.